„Wraca do nas stare kłamstwo, ale tym razem w nowej odsłonie. “Polskie SS” to jest prawdziwy hardcore, jeśli idzie o kłamstwa na temat Polski i Polaków w trakcie II wojny światowej” – powiedział historyk w rozmowie z Bogdanem Zalewskim.

PRZECZYTAJ: W książce kanadyjskiego wydawnictwa napisano o „polskim SS”. Polski ambasador reaguje

Autorki książki, w której znalazło się to sformułowanie, są związane z uniwersytetem w Toronto. Mają na swoim koncie wiele publikacji, a jednak z nich, Dana Wagner, naukowo zajmuje się Holokaustem.

„To nie jest przypadek. Osoby, które zajmują się jakąś problematyką historyczną, “siedzą” w tym, na pewno mają wiedzę wystarczającą, aby takich błędów się nie dopuszczać. Myślę, że to zostało zamieszczone świadomie” – podkreśla historyk. Dodaje, że sformułowanie “polskie SS” to coś więcej niż to, z czym miano do czynienia do tej pory:

„Dotychczas słyszeliśmy o “polskich obozach koncentracyjnych”, “polskich obozach zagłady” i różnych mutacjach tego pojęcia. Teraz mamy “polskie SS”. Dla odbiorcy na Zachodzie okazuje się, że Polacy w czasie II wojny światowej stworzyli formacje, które były elementem całej nazistowskiej machiny zbrodni”.

Zdaniem dra Pietrzaka, Polska nie wypracowała żadnej strategii działania w takich przypadkach. „Na razie działamy trochę w ten sposób, że gasimy doraźne pożary. Pojawia się jakieś określenie i ambasador z reguły domaga się sprostowania. (…)  chodzi o to, żeby stworzyć jakąś strategię prowadzenia polityki historycznej, która informowałaby zachodniego odbiorcę, zachodnie środowiska, o prawdzie, o tym jaka była rola Polski i Polaków w czasie II wojny światowej” – powiedział.

Jego zdaniem powinien powstać specjalny urząd, dysponujący odpowiednim funduszem i działać w takich sprawach:

„My musimy być konsekwentni, to znaczy podejmować przede wszystkim działania prawne i na drogę prawną kierować tego typu sprawy. Być może to przyhamuje w pewnym stopniu tego rodzaju określenia”.

Dr Pietrzak dodaje, że tego rodzaju kłamstwa powielane są już od 60 lat. W 1956 roku termin „polskie obozy koncentracyjne wymyśliły niemieckie tajne służby. Podkreśla jednak, że w przypadku kanadyjskich autorek chodzi o osoby zajmujące się zagadnieniem naukowo. „Jeśli mamy publikacje naukowe, w których takie pojęcia się pojawiają, to jest jasne, że to ma większą siłę, niż gdy takim pojęciem posługuje się dziennikarz”.

Z tego powodu podkreśla, że publikacja ta jest bardzo niebezpieczna. Bardziej niż to, co piszą gazety. „(…) są to ludzie, którzy na co dzień zajmują się badaniem historii. Mają publikacje, więc to jest dużo bardziej szkodliwe dla nas niż gdyby jakaś kanadyjska gazeta, kanadyjski dziennik posłużył się tym terminem. (…) Tutaj mamy do czynienia z inną sytuacją. Mamy do czynienia z publikacją ludzi, którzy jawią się profesjonalistami, którzy posługują się w książce ewidentnym kłamstwem”.

Określenie “Polish SS” pojawiło się na 178 stronie książki wydawnictwa „Between the Lines” pt. “Flight and Freedom. Stories of Escape to Canada”. Chodzi o rozdział dotyczący historii polskiego kombatanta Maxa Farbera, który przeżył II wojnę światową i emigrował do Kanady.

Polski ambasador w Ottawie, Marcin Bosacki wystosował oficjalny list do wydawnictwa. Podkreślił w nim, że użyte sformułowanie „silnie zniekształca obraz historyczny” i sugeruje, że Polska była zaangażowania w niemieckie zbrodnie podczas II wojny światowej.

Rmf24.pl / Kresy.pl

Article source: http://www.kresy.pl/wydarzenia,europa-zachodnia?zobacz/historyk-polskie-ss-to-prawdziwy-hardcore&utm_source=rss&utm_campaign=rss