O kryzysie uchodźców i za zagrożeniu ze strony ISIL w Europie rozmawiam z dr Lucyną Kulińską zajmującą się zagadnieniami terroryzmu, przyszłością globalizującego się świata oraz stosunkami polsko-ukraińskimi.

– Mamy dużo sygnałów świadczących o tym, że ukraińscy nacjonaliści współpracują z Państwem Islamskim, a część tzw. bojowników Państwa Islamskiego jest obecnie transferowana z Syrii na Ukrainę. Czy Europa ma się faktycznie czego obawiać od strony granicy z Ukrainą?

– Dziewięć tysięcy ukraińskich paszportów zostało przekazanych ISIL. Oczywiście nie można tego robić wprost. Robi się napad i dokumenty znikają. Najprawdopodobniej z tymi dokumentami ISIL będzie w stanie przedostać się z Ukrainy na terytorium Polski. Tak jak było w przypadku przemieszczana się ISIL razem z uchodźcami syryjskimi do Europy. Musimy się też liczyć, że przez naszą granicę z Ukrainą razem z ludźmi uciekającymi z terenów bezpośrednio zagrożonych działaniami wojennymi będą przenikali terroryści z Państwa Islamskiego. Dotychczas wpuściliśmy na swoje terytorium dziesiątki tysięcy Ukraińców. Nie przeprowadzono jednak odpowiedniego wywiadu co to byli za ludzie.

Szokującą dla mnie jest informacja, że Polska i inne kraje ma wspierać aspiracje Ukrainy do wchodzenia do UE. Ktoś kto takie rzeczy głosi działa ewidentnie samobójczo. Każde ułatwienie ruchu granicznego, bez prześwietlania tych ludzi stwarza zagrożenie, które może się na nas zemścić kiedy będą się u nas odbywać jakieś imprezy masowe. Jak np. zbliżające się Dni Młodzieży. Przecież to nie od zachodniej lub południowej strony przybędą do nas terroryści z ISIL. Stanie się to najprawdopodobniej od naszej wschodniej granicy. Jeśli wtedy z Ukrainy będą szły grupy ludzi, które będą się przemieszczały pod hasłem udania się na owe Dni Młodzieży a wiemy, że takie grupy traktowane są troszeczkę inaczej. Wtedy nikt nie zagwarantuje nam, że razem z taką grupą, nie przedostanie się z ukraińskim paszportem wysłannik tej, czy innej grupy terrorystycznej. Nasza pomoc militarna, która trafia na Ukrainę może być przechwytywana przez organizacje banderowskie, neonazistowskie. Są one obecnie we władzach Ukrainy i mają tam najwięcej do powiedzenia.

W Polsce na przykład, w Łodzi i w innym miastach tworzy się klasy ze szkoleniem paramilitarnym dla Ukraińców. Organizuje się w ten sposób całe klasy. Do złudzenia przypomina mi to co się stało przed wojną. Kiedy Polska kształciła militarnie ukraińskich nacjonalistów. Ci młodzi ludzie wchodzący w struktury OUN mordowali potem Polaków. Zostali wyszkoleni i przygotowani do tego za polskie pieniądze. Ukraińcy bardzo się obecnie chwalą, jak to ich młodzież z OUN była pięknie wyszkolona. Polacy się do tego bardzo przyłożyli. Dawaliśmy na to pieniądze. Myśleliśmy, że oni będą wojować z Rosją. Nie, oni zabrali nam za to kilka województw. Mało tego, dzisiaj nacjonaliści mają pretensję do naszego terytorium. Możemy się więc spodziewać, że ci których obecnie szkolimy mogą nam kiedyś wytyczyć nową granicę aż po Kraków.

Ukraińscy nacjonaliści są dofinansowywani przez naszych sojuszników, czyli USA. Z kolei ich drugi poplecznik znajduje się w Niemczech. Mogliśmy zauważyć, że Polska w rozmowach które się toczyły w sprawie Ukrainy została pominięta. Ukraińcy chcieli rozmawiać tylko z Niemcami, którzy rozdają karty. Gdybyśmy na przykład nie chcieli realizować pewnych postulatów niemieckich, Ukraińcy jako piąta kolumna zawsze się sprawdzą. Tak samo jak przed wojną. Dzisiaj wracamy na te same tory.

– Kraje takie, jak Polska, Węgry, Czechy, Słowacja, które przeciwstawiają się kwotom uchodźców, są obecnie oczerniane tak, jak do tej pory oczerniania była jedynie Rosja. Z czego wynika ta niechęć tych krajów do przyjmowania uchodźców?

– Jeśli spojrzymy jak przechodziły drugą wojnę takie kraje, jak Francja, Belgia, Szwecja, a jak przechodziliśmy ją my, czyli Polska, zobaczymy sporą różnicę. Potworne straty i traumy jakich doznaliśmy spowodowały, że u nas ten instynkt samozachowawczy, pamięć owej traumy, są cały czas bardzo żywe. Więc my wiemy, że to się może źle skończyć. Zarzucane jest nam to, że my się bronimy i opieramy. Nie, my po prostu wiemy czym to pachnie. Nasz strach przed takimi zjawiskami jest o wiele większy ponieważ myśmy tych strasznych rzeczy doświadczyli. Mamy do czynienia z wyzwaniem z którym Europa nie miała do czynienia od drugiej wojny światowej. Takiego wyzwania jeszcze nie było.

Zobaczmy jak się to zaczęło na Węgrzech. Tam czynnikiem który zadecydował o zmianie było to, że wielkie koncerny przejęły nadzór nad wodą pitną Bukaresztu. Okazało się, że Węgrzy już nawet za wodę, którą czerpią z rzeki muszą płacić jakiemuś francuskiemu koncernowi. Wtedy ludzie sobie uświadomili, że ktoś ich bardzo krótko złapał za gardło, że oni już tego nie chcą, że to im się per saldo to nie opłaci. W krajach wschodnich gdzie instynkt samozachowawczy jeszcze nie zginął, ponieważ zawsze ktoś od nich coś chciał, podbijał, najeżdżał i eksploatował. Przebija się myśl, że nie chcemy być niewolnikami na zawsze. Ten nasz opór przed uchodźcami podbija nasze notowania za granicą. Trzeba zobaczyć co mówią normalni Niemcy. Atakują nas gazety niemieckie , austriackie i francuskie dzienniki. Co jednak myślą przeciętni ludzie? Okazuje się, że oni na nas patrzą, nawet Niemcy, niektórzy nawet trzymają za nas kciuki. Jeżeli nie ulegniemy tej presji uchodźców to może się okazać, że ci ludzie, którzy nie chcą mieszkać na zachodzie Europy i prowadzić tam swoich biznesów, przeniosą je do Polski. Nie poprzez to, że jesteśmy wielcy, ale poprzez to, że byliśmy biedni i nie nałapaliśmy tylu cudzoziemców nagle wygrywamy swoją kartę.

– Jak Pani skomentuje kontrowersyjny unijny pomysł na walkę z kryzysem migracyjnym. W którym Bruksela chce utworzenia Europejskiego Korpusu Straży Granicznej. Specjalne oddziały miałyby być wysyłane do pilnowania granic w kraju, który nie radzi sobie z ich kontrolą i to nawet bez jego zgody.

– Czy arbitralna decyzja Pani Merkel nie jest czymś na kształt faszyzmu? W tej chwili odbiera się ludziom w Kolonii i Hamburgu ich drugie domy jeżeli je posiadają. Rekwiruje się je i łamie tym samym ich prawo własności. Na samym początku złamano prawa Schengen ponieważ zobowiązywały one kraje europejskie do obrony swojego terytorium. Nie postawiono nawet żadnych statków które mogłyby odsyłać uchodźców na drugą stronę. Gdyby zapytać przeciętnego Duńczyka Francuza, Niemca (ale autochtona) co o tym sadzi to byśmy usłyszeli co on o tym sądzi. Nikt się tych ludzi jednak nie pyta. Demokracja jest wtedy jeśli ludzie mają wpływ na to co ich bezpośrednio dotyczy. Dzisiaj ludzi na zachodzie Europy postawiono przed faktem dokonanym. Oni nic nie mieli do powiedzenia. A kiedy zabiera im się teraz ich własność prywatną dalej nie mają nic do powiedzenia. Straszy się ich karami, jeśli nawet usiłują zaprotestować w internecie. Zgłasza się ich wtedy do prokuratury.

Jak alarmuje nasza służba graniczna na wiosnę ze strony naszej wschodniej granicy będziemy realnie zagrożeni. Nie zakładam, że pani Merkel oszalała, ktoś najprawdopodobniej wykorzystał wolę Niemiec do pełnej dominacji nad Europą. Ściąganie setek tysięcy uchodźców do Europy jest jej grobem, jak i grobem cywilizacji zachodniej. Z prostej przyczyny. Jak będzie funkcjonował kraj, który chce się rozwijać i chce innowacji? Realizować to może tylko drogą jakichś wynalazków, drogą pracy uczonych i uczelni, badań etc. Na to trzeba ogromnych sum pieniędzy. Skąd będą te sumy jeśli trzeba je będzie przeznaczać na utrzymanie tych mas ludzi których postępująca robotyka wyeliminuje z procesu pracy. Szczególnie chodzi o tą pracę podstawową – w fabrykach. Dziś fabryka może dobrze funkcjonować z kilkoma osobami resztę robią maszyny. To, z czym mamy do czynienia, to celowe i masowe oszukiwanie ludzi.

Z dr Lucyną Kulińską rozmawiał Konrad Stachnio
Źródło oryginalne: Journal-NEO.org
Źródło polskie: Stachnio.wordpress.com

download as a pdf file